poniedziałek, 4 lutego 2019

Knajpka, jak inne. Zapach jadła, gwar rozmów, w tle muzyka - no można by rzec spokojne popołudnie dla ludzi chcących coś dobrego zjeść w fajnym miejscu.
Wtem z trzaskiem otwierają się drzwi wejściowe. Skrzydło drzwi uderza o ścianę i z głośnym wrzaskiem wpada trójka dzieci. Tu określenie,, dzieci" uważam za mocno naciągane. To trzy istoty, każda około metra wysokości, wydające z gardeł - JEDNOCZEŚNIE - wrzask o najwyższej skali decybeli, wzajemnie się przekrzykujące. Przy akompaniamencie tego głosowego tornada, istoty depczą po sobie wzajemnie ( przewracają się jedno przez drugie ), wpadają na krzesła klientów, po drodze łapią się czego się tylko da ( obrus na stole, fartuch kelnerki niosącej - na szczęście - puste talerze i szklanki) i cała ta kotłowanina przemieszcza się przez lokal. Za tym,, kataklizmem" z niewzruszonymi żadną reakcją twarzami, kroczą na obcasach ( szpilkach) dwie istoty rozpoznawalne, jako kobiety. Ubiór - a jakże - całkiem na czasie najnowszych trendów mody, tipsy dzierźą kluczyki od jakiegoś auta, zapewne pozostawionego na parkingu. Na głowach feeria kolorów i dopinek, owłosienie tych głów nosi znamiona długiego wizytowania w salonie fryzjerskim. Kroczą w tych obcasach, jak czaple po bagnie. Mniejsze istoty dopadły jakieś krzesła i weszły na nie z podłogi na siedziska, ale nie po to zeby usiąść, lecz chyba zamiarem wejścia wyżej - na stół. W ostatniej chwili jednak zaniechały tego pomysłu, i przy dalszym akompaniamencie wrzasku, zaczęły zdejmować odzież wierzchnią. Mamusie - bo chyba taka jest ich rola obok istot mniejszych - bez zbędnych ceregieli zażądały od przechodzącej kelnerki podania pięciu butelek napoju : ,, bo dzieciom chce się pić ". Dziewczyna, z trudem łapiąc równowagę z naczyniami, po przejściu ,,tornada decybelowego" , odrzekła, że za chwilę podejdzie i przyjmie zamówienie. Niestety, tym razem,, mamuśki " zaczęły podniesionymi głosami demonstrować swoje niezadowolenie z jakości obsługi... Widzowie tego całego,, przedstawienia" z nierzadko zawieszonymi dłońmi nad talerzami, lub w innym znieruchomieniu, nie mogli nadziwić się - jaka to placówka udzieliła przepustki dla swoich,, pacjentów".
Nawet nie wiadomo, jak zareagować, jak się bronić przed taką ,,inwazją " ? ..... Jedyne co ogarnia człowieka, to niekłamane przerażenie ...
Czy jest ktoś z czytających, gotowy wypowiedzieć się w tym temacie ?

Czym naprawdę jest praca zdalna ??

Temat : praca zdalna/ w domu itp. ...
Niektórzy stali się już mistrzami świata w napisaniu , jak najdłuższego tekstu / postu , który kompletnie nie mówi nic.
Aaa... no i oczywiście tajemniczo wyciągają chętnego na priv.
🤔 ciekawe, jak wyglądała by oferta pracy w urzędzie pracy pisana w takim klimacie?
Np : ,, nie narobisz się, zarobisz masę kasy, nawet nie musisz wychodzić z domu - zrobisz pranie, posprzątasz mieszkanie, wyprowadzisz psa, odbierzesz dziecko ze szkoły / przedszkola , ugotujesz obiad mężowi, zaliczysz wizytę u pediatry ( bilans młodszego dziecka ) i w ,,międzyczasie" 😆 solidnie popracujesz i zarobisz minimum dwa tysiące złotych
😆😆😆😆 .... no ooo, a .... gruszki rosną na wierzbie i po zerwaniu będą wyglądać i smakować jak pomarańcze ....

Nie lepiej po prostu uczciwie napisać:
Jaka to praca ?
Ile wymaga zaangażowania czasu ?
Po jakim czasie można liczyć na efekty ? UCZCIWIE BEZ OPOWIADANIA ,,BAJEK Z MCHU I PAPROCI" !!

Tylko, że w ten uczciwy sposób nie oszuka się kolejnych jeleni, którzy omamieni fotografią dwustuzłotowego banknotu, leżącego na stercie równo przeciętych na jego wzór kawałków papieru.
Nie ,,złowi" się tych naiwniaków i nie zrobi się im wody z mózgu, aby.na nich właśnie zarobić.
.. Proste ?
No proste jak cholera!
Tylko ludzie chyba lubią jak ktoś robi ich w balona


PS : uzupełnienie

Świat mnie zadziwia - stykam się z dziwnością

 znalezione w sieci
w Hiszpanii szynka może zawierać ...... UWAGA ! kawałki drewna i łańcuchów ...... smacznego


Eufemizmy - kradzież już przestała być kradzieżą 
To teraz na kradzież mowi się : Przywłaszczenie albo Roztargnienie ? 
No tak zależy KTO : przywłaszczył/ wziął przez roztargnienie ( jakiś figurant ) albo ukradł ( zwykły statystyczny obywatel )


środa, 9 stycznia 2019

Zmienność

...... Poranek zapowiadał udany dzień. Śnieg padał za oknem, świat stał się biały, jak za dawnych dobrych czasów, gdy słowo ,,zima" było potwierdzone aurą do tego odpowiednią. 
Nic nie wskazywało na jakąś drastyczną zmianę.
Niestety złudna nadzieja. Około południa pogoda załamała się. 
Najpierw próbowałam ,,ratować" się kawą przed sennością ogarniającą mnie bardzo szybko, a potem .... było tylko paskudniej. 
Artroza, to taka ,,bestia", która objawia sie wyjątkową dokuczliwością, gdy aura robi się wilgotna, deszczowa czyli jednym słowem ,,zgniła". Wtedy określam to że ,,boli mnie cała Basia". Ból wdziera się dosłownie w każdy zakamarek mojego ciała. Boli nawet dotyk odzieży na skórze. 
Jedyne co mi w takiej chwili przychodzi na myśl - schować się gdzieś, najlepiej pod kołdrę i zasnąć.... przeczekać. 
Niestety, dzisiaj to nie pomogło. Musiałam ratować się, i to szybko. Poszły w ruch środki przeciwbólowe. Wiem - na jedno pomaga na inne szkodzi. Tabletki maja to do siebie, że nie są tylko pomocne 😥, potrafią też nieźle szkodzić, zwłaszcza te o bardzo inwazyjnym działaniu. 
Nawet nie chcę myśleć, jaki ślad pozostawi dzisiejsza dawka ,,prochów" , ważne, że w końcu ból zelżała na tyle, ze byłam w stanie do końca dnia dotrwać w stanie w miarę używalnym do tego, aby przygotować się do snu. 

Tak więc dobry początek dnia wcale nie wróżył równie pomyślnego zakończenia. 
Zawsze jednak pozostaje nadzieja, że jutrzejszy dzień będzie lżejszy w skutki odczuwania zmian meteorologicznych. 

Wszystkim siostrom i braciom w niedoli życia z Artrozą, życzę lepszego spędzenia kolejnego dnia.....
 

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Czas chyba wrócić znowu do pisania. Chaos, jaki ogarnął moje życie, zapewne wziął się stąd, że nie potrafiłam zapewne przez bardzo długi okres czasu oswoić się z myślą o ,,uwięzieniu" w moim mieszkaniu na drugim piętrze. 
Długo robiłam dobrą minę, ale chyba czas zaakceptować ten fakt i przestać się ,,kopać z koniem" jak mówi powiedzonko. 

Co u mnie z najnowszych ,,newsów "

- Opublikowałam niewielką część moich  wierszy w tomiku ,,Modlitwy" 
Możesz go ode mnie kupić ( tylko u mnie z dedykacją ) :) ,,Modlitwy" antologia poetów współczesnych









 

- Założyłam w Fundacj Avalon subkonto
 Barbara Krzykała - Możesz pomóc 

- Szukam też pomocy, aby opuścić w końcu moje mieszkanie i wyjść na słońce Wózek inwalidzki elektryczny wzmocniony 


Dzisiaj ( 7 stycznia 2019 ) próbuję ogarnąć się i usystematyzować :)
Czas na uporządkowanie wielu tematów, zweryfikowanie wielu znajomości, przegląd ,,książki telefonicznej " w telefonie komórkowym.
 Jeśli mam funkcjonować w nowej jakości, to chyba dobrze by było, abym czuła się bezpiecznie w moim ,,nowym świecie " :) 
 Zapewne na blogu pojawią się teksty mówiące wiele o moim nastroju danego dnia. 
Wybaczcie mi proszę, są takie dni w tygodniu, w których jednak frustracja, lub inny ,,dół" nie dają  mi spokoju od samego rana - wtedy pewnie wylewam żale naokoło siebie i mojemu blogowi może tez ,,dostać się" :) rykoszetem



wtorek, 20 czerwca 2017

I znowu mogę powiedzieć A NIE MÓWIŁAM ?!!!

Wiecie co ?
Mam ubaw ! :)   W zeszłym roku zebrałam wiadra gnoju, pomyj i hejtu ze otwarte nazywanie po imieniu sk*******stwa jakie propagują zwolennicy aborcji, przyjmowania uchodźców, obalenia rządu i paru innych ,,szlachetnych" zamiarów wobec polaków....... Dzisiaj mam bekę z tych wszystkich moich przeciwników i zdeklarowanych wrogów.   Bronieni przez tychże moich przeciwników imbecyle dzisiaj okazali się przyjaciółmi idei dzięki której terroryzm zbiera krwawe żniwo, imigranci ekonomiczni ( a dokładnie banda darmozjadów lawinowo zalewających Europę dżichadem ) cisną się dosłownie po trupach do europejskiego socjalu, aby tu spokojnie radykalizować nowe ,,wojsko" .
Mam ubaw gdy okazuje się, że Polskie KATOLICKIE Święto młodzieży odbyło się w bezpiecznych warunkach pomimo plucia na katolicyzm z zajadłością godną leczenia w psychiatryku. Polskie KATOLICKIE święto w Lednicy także bez zakłóceń. Wiem , że co niektórzy moi adwersarze po cichutku z podtulonymi ogonkami przyzna, ze darli ryja niesłusznie opluwając ludzi mówiących od początku, że to czemu jeszcze do niedawna klaskali okazało się szambem. To szambo niestety śmierdzi ( jak każde ) i nie da się udawać że nigdy się go nie tknęło. Nie da się udawać że ,,zawsze było się zwolennikiem bezpiecznej katolickiej Polski " i nigdy nie podnosiło się wrzasku za czyniącymi bezprawie. Cieszę się, że tak właśnie się toczy koło historii - bo kocham moje powiedzonko A NIE MÓWIŁAM ?! I wiem że te wszystkie rozdarte pyszczydła nigdy w życiu nie zdobędą się na słowo PRZEPRASZAM - ALE CHOLERA MIAŁAŚ RACJĘ.......... Zresztą pewnie i nie zależy mi na tym , bo przeprosiny od człowieczków, bez moralnego kręgosłupa nie mają żadnej wartości