sobota, 3 czerwca 2017

Bolesne obserwacje c.d.

.....chyba jednak nie rozumiem otaczającego mnie świata.....
A może, porównywanie aspektów rzeczywistości, po prostu mnie przerasta. Nie wiem czy powinnam się zagłębiać w źródło ludzkich zachowań. Bo zapewne drążenie podłoża tychże spowodowałoby jaką mega frustrację, ale opisanie tego co widzę pozwoli mi chociaż spojrzeć na wiele spraw z jakimś dystansem.
Można by na ten przykład dopatrywać się - w tym co za chwilę opiszę - iż źródłem takiego podejścia do rzeczywistości jest brak pracy socjalnej ze strony instytucji, które tę właśnie pracę powinny wykonywać.
Trochę zawiłe, ale już spieszę do sedna.
Przykład który podam ( oczywiście w konfrontacji z innym ) nie jest na pewno odosobniony - i to jest tym bardziej smutne.
Młoda kobieta zostawia męża z trójką dzieci ( Tak trochę pisze na skróty, ale  powód tego czynu to także nieudolność np szkoły specjalnej, która wychowała dziewczynę bez jakiegokolwiek przygotowania do życia )
Ta kobieta ma około 30 lat. Związuje się z młodszym mężczyzną, powołują do życia kolejne dziecko. W międzyczasie rozwodzi się z poprzednim mężczyzną i bierze ślub z nowym. Na rzecz jej dzieci wypłacane są alimenty z Banku Alimentacyjnego ( kolejna instytucja, która bezmyślnie rozdaje pieniądze obciążając konto zadłużeniowe ) Matka nie chce pracować, nie płaci ponieważ jedynym jej źródłem utrzymania jest pomoc społeczna i dodatek na dziecko ( kolejne ). Obecny mąż również jakoś nie kwapi się do podjęcia pracy zarobkowej ( a po co ? Opieka da .... )
 To są młodzi ludzie, w pełni sprawni fizycznie. Wokoło w mieście aż roi się od ofert pracy fizycznej.
 Dlaczego o tym piszę ??
 Wraz z moim mężem jesteśmy niepełnosprawni fizycznie. Żyjemy z jednej renty ( ja nie mam udokumentowanych lat pracy ) Gdybyśmy tylko mogli podjąć pracę fizyczną to zapewniam - zrobilibyśmy to z radością. Jestem na wózku inwalidzkim - a mój mąż ma na nogach otwarte rany po przebytym zespole pozakrzepowym. Żyjemy bardzo skromnie , nie jest nam łatwo, ale kilka złotych decyduje o tym że przekraczamy tzw. próg dochodowy. i z tego powodu nie możemy dostać żadnej pomocy z zewnątrz.
Gdybyśmy nie mieli żadnych pieniędzy ( renty ) to moglibyśmy dostać wszystko z funduszy pomocy społecznej. Niestety mąż wypracował sobie lata i ma rentę.
Dla kontrastu młode małżeństwo nie ma żadnego okresu pracy i dostają wszystko - kwotowo dużo więcej niż nasza renta......
A żeby było zabawniej ( pomimo że mają miesięcznie większą kwotę pieniędzy na osobę niż my ) potrafią przepuścić to w o wiele krótszym czasie i gdy już skończy im się kasa państwowa ( tak około 15 dni od otrzymania ) zaczynają chodzić na tzw ,,pożyczki" pożycz szklankę oliwy, pożycz cukru, a może masz za dużo kartofli...... i tak dalej, i tak dalej.....
Bez zażenowania, bez skrupułów. Ot tak po prostu skoro daje im państwo to też powinni dawać im ludzie.......
 Nie umiem odmówić, dzielę się chociaż nie rozumiem jak można będąc młodym sprawnym człowiekiem - wyciągać rękę do dwojga starszych niepełnosprawnych ludzi oczekując że powinno się od nich otrzymać.
 Gdzie tkwi błąd, który spowodował takie zachowanie ? Które instrumenty państwa zawiodły ? Dlaczego nikt od tych ludzi nie wymaga usamodzielnienia się tylko szczodrą ręką daje pieniądze i wszelką pomoc, chociaż są inni którym naprawdę powinno sie pomóc ?
Czy rencista, emeryt musi być ukarany za to  że przez lata wypracował sobie jakieś skromne miesięczne dochody, gdy obok patrzy na kompletnych nierobów, którzy świetnie żyją za pieniądze podatników i nawet przez myśl im nie przejdzie, że to co robią, jest DRAŃSTWEM ?????

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz