Pierwsza myśl, która pojawia się w takiej chwili to uświadomisz sobie, że nic już nie będzie tak jak do tej pory……
Lista czynności, których nie będziesz już robić, staje się coraz dłuższa.
Wiele osób w takim momencie wpada w stan około depresyjny.
Jeśli do tego momentu byłaś osobą o silnej osobowości – starasz się za wszelką cenę odszukać w sobie sposób na dalszą egzystencję.
Jeśli natomiast cechowało cię permanentne poddawanie się w chwilach zwątpienia – stajesz się płaczliwą istotą, użalającą się nad sobą, a co najgorsze obwiniającą wszystko i wszystkich za obecną sytuację.
Z obserwacji czynionych na przestrzeni lat, mogę powiedzieć, że tych drugich ludzi spotykam o wiele częściej.
Tu powiem jednak o tych pozytywniejszych ludziach J
Mam koleżankę, która przez większość swojego życia była istotą bardzo aktywną – niestety koszmarny wypadek spowodował, że znalazła się na wózku inwalidzkim. I pewnie to nie byłoby najtrudniejsze dla niej gdyby koleje losu odebrały jej tylko możliwość chodzenia.
Sprawa niestety była o wiele poważniejsza.
Oprócz utraty chodzenia przyplątała się jeszcze ograniczona możliwość zdolności manualnych. Jedna ręka też straciła zdolność operowania. Porusza się na wózku elektrycznym, bo tylko tak może.
Czy poddała się ?
Absolutnie ! Tylko swojej wytężonej pracy zawdzięcza to że Dzisiaj jest mistrzynią w tworzeniu pięknej biżuterii.
Ktoś zapyta – Jak to ? Jedną ręką ? I tu można powiedzieć że sama dokonała cudu !
Nie było jej łatwo. Zmagała się praktycznie sama ze sobą, aż doszła do takiej doskonałości, ze ,,zmusiła” resztę ,,nieposłusznego” ciała do pracy.
Tworzy cudowne bransoletki ( i nie tylko ). Może i nie zaczęła z marszu zarabiać niebotycznych kwot – ale ………. Tworzy rzeczy na tyle niepowtarzalne, że ma zarówno prezenty dla innych, jak i dzięki ,,plotce pantoflowej” udaje się jej zarobić na surowiec do tworzenia nowych cudeniek.
Mam też drugą znajomą. Ma ,,tylko” niesprawną rękę. Reszta funkcjonuje całkiem dobrze. Czy znalazła dla siebie sposób na dalsze cieszenie się codziennością ??
Niestety nie….
Opanowała natomiast do perfekcji, użalanie się nad sobą.
Mój wniosek ?
Jeśli nie możesz dokonać cudu i zmienić obecnej sytuacji – masz dwie możliwości…
1)
Możesz poszukać swojego miejsca w rzeczywistości i
pomimo wieku nauczyć się czegoś, co da Ci satysfakcję i radość
2)
Możesz usiąść na ,,czterech literach” obrazić się na
cały świat i na wszelkie próby zmotywowania cię reagować użalaniem się i
obwinianiem całego świata, za swoją niechęć do dalszego życia…….
WYBÓR NIESTETY NALEŻY DO CIEBIE :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz